Wydrukuj tę stronę

S. Wanda Boniszewska

s. Wanda Boniszewska

 

Wanda Boniszewska urodziła się 3 czerwca 1907 r. w folwarku Nowa Kamionka koło Nowogródka, w wielodzietnej rodzinie. Rodzice byli ludźmi głęboko wierzącymi i zaszczepili wiarę dzieciom.

Pierwszą Komunię św. Wanda przyjęła 31 maja 1918 r.w kościele św. Michała w Nowogródku.

W lipcu 1924 roku zgłosiła się do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie, ale została przyjęta dopiero w 1926 roku.

Śluby wieczyste złożyła 2 sierpnia 1933 roku.

W adwencie 1934 roku otrzymała zewnętrzne stygmaty, które starała się ukryć. Dopiero 3 stycznia 1935 roku przy udzielaniu sakramentu namaszczenia chorych dostrzegł je spowiednik ks. Tadeusz Makarewicz. Zauważyła je również s. Rozalia Rodziewicz, która pielęgnowała chorą s. Wandę Boniszewską.

W 1941 roku, s. Wanda napisała list do arcybiskupa wileńskiego Romualda Jałbrzykowskiego o swojej sytuacji duchowej i prosiła o zgodę na zniknięcie stygmatów. Biskup takiej zgody nie udzielił i po kilku tygodniach sam przyjechał odwiedzić siostrę do Pryciun, gdzie ona pracowała.

Siostra Wanda w 1942 roku została przełożoną domu w Pryciunach. Od 1922 roku zgromadzenie posiadało w Pryciunach dom, który służył celom wypoczynkowym dla sióstr i ich przyjaciół. W sosnowym lesie była kaplica p.w. św. Ignacego Lojoli, filia parafii Bujwidze. Ludzie z sąsiedztwa gromadzili się tu na doroczny odpust, na nabożenstwa i wieczorny pacierz. Siostry prowadziły szkołę dla miejscowych dzieci, uczyły religii.

S. Wanda wspominała:“Ludzie z okolic Pryciun darzyli nas ogromnym zaufaniem i zwracali sie do nas z różnymi swoimi kłopotami, chorobami, a nawet i powierzali swoje dzieci pod opiekę.“

W związku ze zmianą sytuacji politycznej po drugiej wojnie światowej w 1946 roku siostry ze Zromadzenia wyjeżdżały do Polski, s. Wanda z kilkoma innymi siotrami pozostała w Pryciunach.

W domu sióstr ukrywali się prześladowani przez władze sowieckie kapłani, od 1946 roku przebywał tutaj o. Antoni Ząbek (1899-1989), jezuita obrządku wschodniego. Został aresztowany w Pryciunach 9 kwietnia 1950 r., jednoczesnie aresztowano i s. Rozalią Rodziewicz.

11 kwietnia 1950 roku aresztowano s. Wandę Boniszewska i pozostałe siostry. Siostra Wanda została umieszczona w gmachu MGB przy ul. Gedymina w Wilnie, ale okres śledztwa spędzała przeważnie w szpitalu więziennym na Łukiszkach. Śledztwo zakończono 19 września, a 16 grudnia 1950 roku na mocy decyzji tzw. Trójki (Osobogo sovescianija) przy MGB ZSRR została skazana na 10 lat więzienia na mocy paragrafów 58-1a, 58-10 cz.2, 58-11 Kodeksu Karnego RSFSR „za  udział w organizacji antyradzieckiej i za propagandę antyradziecką“. Jako chora, a więc nienadająca się do pracy została przewieziona do więzienia w Wierchnie Uralsku, tam spędzała wiele czasu w szpitalu więziennym.

Po smierci Stalina, w dniu 26 sierpnia 1956 roku została zwolniona jako bezpodstawnie skazana, po czym przewieziona do punktu repatriacyjnego w Bykowie pod Moskwą, skąd wyjechała do Polski, aby połączyć się z innymi siostrami ze Zgromadzenia. Zmarła 2 marca 2003 roku w domu Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Warszawie.

Życie duchowe a represje sowieckie według pamiętnnika więziennego siostry Wandy

Życie duchowe s. Wandy Boniszewskiej według zapisów jej pamiętnika i relacji jej spowiedników oraz współsióstr cechowało się przyjęciem cierpień za innych, szczególnie za kapłanów, było naznaczone stygmatami zewnętrznymi i znakami nadzwyczajnymi, np. przepowiedziała  aresztowanie swego spowiednika i swoje.

Stygmaty, według relacji świadków, pojawiały się w Wielkim Poście, a zwłaszcza w Wielkim Tygodniu, towarzyszyły temu wielkie cierpienia i ekstazy, s. Wanda zabraniała o tym mówić komukolwiek poza spowiednikiem. Ludzie, z którymi s. Wanda miała kontakt, również współsiostry, nie wiedzieli o stygmatach. Siostra Wanda pozostawała wtedy w swoim pokoju,  wszyscy wiedzieli, że była chorowita, więc przypisywano jej nieobecność różnym niedomaganiom  W więzieniu stygmaty pojawiały się sporadycznie, po wyjściu z więzienia stopniowo zanikły.  Właśnie stygmatom, które pojawiały się na ciele s. Wandy Boniszewskiej, udzielano szczególną uwagę podczas  śledztwa i podczas jej pobytu w więzieniach sowieckich.

S. Wanda została aresztowana w Pryciunach 11 kwietnia 1950 roku i przewieziona do wiezienia MGB w Wilnie, w nocy z 11 na 12 kwietnia odbyło się pierwsze przesłuchanie. S. Wanda wspomina:““Naczalstwo“ zaczęło ze mnie drwić- ”święta“, „oszustka“ (...)obelżywe słowa, uderzenia w twarz, kopnięcia...“. Siostra była przetrzymywana w celi sama, pozbawiono jej różańca, medalików, krzyżyka. Po kilku dniach stan zdrowia pogorszył się i siotra została przeniesiona do czwartego korpusu więzienia na Łukiszkach, czyli do szpitala. „Chorowałam na przeróżne choroby, jak: zapalenie miedniczek nerkowych, zapalenie woreczka żółciowego, kilka razy na grypę z anginą, na serce, często traciłam przytomność, a w końcu w Adwencie na chorobę, która pozostawała dla lekarzy niezrozumiałą- określili ją jako „żylaki, które od czasu do czasu krwawią“(chodziło o stygmaty na rękach, nogach, i na lewym boku).

Wszystkie cierpienia s. Wanda ofiarowywała za współwięźniów, kapłanów, zakony. Podczas swego pobytu w więzieniu modliła się, oddawała współwięźniarkom swoje porcje zupy i chleba, była karana kilkakrotnie karcerem, badano ją stosując wstrząsy elektryczne, ale diagnoza zostawała ta sama: choroba nieznana.

Po smierci Stalina, reżim w więzieniu trochę zelżał, można było otrzymywać paczki, które przysyłał jej za pośrednictwem parafian proboszcz Bujwidz ks. Jan Przyszmont., co pozwoliło na podtrzymanie sił fizycznych. 22 sierpnia 1956 roku została postawiona przed specjalną komisją, która miała rozpatrzyć jej sprawę. Komisja orzekła, że może zostać zwolniona. Zapytano s. Wandę, czy ma krewnych, do których mogłaby wrócić. Odpowiedziała, że ma w Polsce, więc komisja zdecydowała, że zostanie przekazana „władzom w Polsce“.

Po powrocie do Polski pracowała w Warszawie, w Białymstoku, w Częstochowie, na życzenie swego spowiednika spisała swoje wspomnienia z okresu więziennego, ale za życia chciała zostać nieznaną i taką umrzeć. Dopiero po jej smierci w 2003 roku, ks. prof. Jan Pryszmont, jej spowiednik i przyjaciel, opisał dzieje jej duszy i życia. To przyczyniło się do ożywienia wspomnień o s. Wandzie Boniszewskiej również na Wileńszczyźnie, szczególnie w parafii Bujwidze.

Siostra Wanda, Pryciuny i okolice

Wanda Boniszewska pracowała w Pryciunach od 1933 roku aż do momentu jej aresztowania w kwietniu 1950 roku. Okoliczni mieszkańcy pamiętaja jeszcze bardzo dobrze dom sióstr, który niestety nie zachował się, kaplicę w tym domu i uroczystości religijne, które obchodzono tu wraz z siostrami. Mimo iż  władze sowieckie zabroniły siostrom prowadzenia katechizacji w działającej tu szkole początkowej, to dzieci były przygotowywane do sakramentów i katechizowane w domu sióstr. Okoliczne dzieci wraz z rodzicami uczestniczyły w nabożeństwach, jakie odprawiano w kaplicy zarówno podczas przyjazdu księdza z kościoła parafialnego w Bujwidzach lub tylko z siostrami.  Siostry cieszyły się autorytetem, były szanowane i aresztowanie ich w 1950 roku przyjęto z wielkim bólem.

Z okolic Pryciun pochodzi, urodzony niedaleko w Szukiszkach, obecnie emerytowany kardynał Henryk Gulbinowicz, metropilta wrocławski. Był on również wychowankiem sióstr od Aniołów. Tak wspomina s. Wandę Boniszewską:” Szanowaliśmy bardzo s. Wandę, która była katechetką przy szkole podstawowej w Pryciunach. (...)siostrę Wandę ceniliśmy dla jej bezposredniości, życzliwości i serdeczności, jaką nas obdarzała. Umiała znaleźć wspólny język nie tylko z dorosłymi, ale tez trafiała do serc dzieci. (...) S. Wanda Boniszewska obdarzona została przez Boga wieloma szczególnymi darami, ale ten rys jej osobowości jest wyraźnie czytelny. Szanowała każdego człowieka bez względu na to, kim on był, bo Bóg go szanuje i kocha.

Ks. kardynał Henryk Gulbinowicz został ochrzczony w kaplicy p.w. św. Ignacego Lojoli w Pryciunach,  na poczatku lat 90. przybył z wizytą w strony ojczyste i odprawił tu Mszę św. Odtąd odrodziła się w Pryciunach tradycja świętowania odpustu św. Ignacego w odnowionej kaplicy. Po ukazaniu się ksiązki ks. Jana Pryszmonta, proboszcz parafii Bujwidze ks. Ryszard Pieciun podczas jednego z odpustów przypomniał dzieje tej siostry. To zaispirowało miejscowych ludzi do bliższego poznania przeżyć duchowych siotry, którą wielu pamiętało. Zainteresowanie to było na tyle duże, że w tym roku 1 sierpnia zorganizowano pierwszą parafialną pielgrzymkę „Śladami s. Wandy Boniszewskiej” z kościoła w Bujwidzach do kaplicy św. Ignacego w Pryciunach. Udział w pielgrzymce wzięło kilkaset osób: osoby starsze, które znały s. Wandę, rodziny z dziećmi, młodzież. Podczas pielgrzymki głoszono konferencje, modlono się, wspominano prześladowania religii w okresie sowieckim. Pielgrzymkę zakończyła Msza św.odprawiona przy kaplicy w Pryciunach, o duchowości s. Wandy mówiła jej współsiostra dr s. Anna Mroczek. Wydarzenie to zostało naświetlone w lokalnej polskojęzycznej prasie.

Ludzie zdają sobie sprawę, że pracująca przed kilkudziesięciu laty wśród nich siostra nie jest ogłoszona świętą, że jej przeżycia duchowe nie zostały zweryfikowane przez instytucje kościelne, ale bliskość losów s. Wandy Boniszewskiej, która była prześladowana za wiarę w okresie stalinowski,  z doznaniami wielu miejscowych mieszkańców Pryciun i okolic, którzy także byli represjonowani lub w inny sposób doznali sowieckich przesladowań oraz autorytet osób, wypowiadających się o s. Wandzie takich, jak urodzony w tych stronach ks. kardynał Henryk Gulbinowicz i ks. prof. Jan Pryszmont, były proboszcz w Bujwidzach, powoduje, że duchowe przesłanie s. Wandy Boniszewskiej jest akceptowane i może ulec dalszemu pogłębianiu.

Opr. Dr. Irena Mikłaszewicz